Legenda zespołu
Początki nasze giną w przepastnych mrokach dziejów. Były to czasy, gdy po trójmiejskich niwach przechadzały się Skrzaty, Brodaci, Niewielkiego Wzrostu Mężczyźni kryli przeszywający wzrok za szkłami patrzałek, a Małe Dziewczynki z Balonikami zarzucały na się opończe i znikały w zaroślach z łukiem i kołczanem pełnym strzał… ku zgrozie fauny klifowej…
W międzyczasie pojawiał się Włóczykij i mężczyźni tęsknie wypatrujący samotnych, szkockich owieczek. Tańczyliśmy dzielnie nad mieczami i na tarczach udając jelenie szukaliśmy jedności z fauną… i dla odmiany z Florą. Duch studencki w nas wiecznie żywy, więc i zataczać się w tańcu zdarzało…
W czasach obecnych kryjemy się w przepastnych mrokach i chłodach piwnic gdyńskiej YMCA, zacierając skostniałe dłonie rozgrzewamy się tańcem niczym dawniej Szkoci przed kościołami w siarczyste mrozy…
…a pod wykładziną odkryliśmy sekretne przejście na dno Bałtyku. Rurami, po odkręceniu czerownego kranika, ale zawsze…
